Szukaj na tym blogu

piątek, marca 17, 2017

Moje gary!

Nigdy nie piekłem baby ziemniaczanej, dawniej niezbyt ją lubiłem, była druga po krupniku, trzeci był szpinak! Teraz wraz z upływem czasu zmieniają się gusta i smak, szpinak mogę jeść wiadrami (naturalnie dobrze i smacznie zrobiony) baba ziemniaczana też mi spokojnie wchodzi, w związku z tym krupnik awansował i jest na pierwszym miejscu!!!

Przedstawię moją babę ziemniaczaną z przepisów Babci!!!
Składniki na dużą blachę:
Ziemniaków około trzech kilo - lub czterech.
450 gr. boczku (ja dałem wędzony) pokrojony w słuszną kostkę + 4 grubsze plastry. (u mnie wiele)
350 gr. mięsa, karczek, łopatka pociętego w słuszną kostkę.
250 gr. kiełbasy pachnącej (lubię na bogato)
2 - 4 duże cebule, jeżeli nie lubicie to mniejsze.
4 - 5 ząbków czosnku.
3 duże jajka.
1 łyżka smalcu.
Sól, pieprz, rozmaryn, majeranek, oraz ewentualnie 1 - 2 łyżki mąki ziemniaczanej!


Proszę tu produkty, dodatkowo jak widać jest mąka używana do lekkiego poprószenia po utartych ziemniakach, wtedy możemy być pewni że postoją bez czernienia!

Zaczynamy zabawę, cebulę kroimy w drobną kostkę, czosnek obrany też kroimy w kosteczkę,


Potrzebne nam będą dwie patelnie, na obie wrzucamy smalec, ja z jego braku zrobiłem wcześniej własny topiąc garść słoniny!


Na jednej rozgrzanej patelni podsmażamy czosnek (do zarumienienia się), po czym wybieramy go i wyrzucamy, nie będzie nam potrzebny!


Na obie patelnie wrzucamy podzieloną na pół cebulę, szklimy ją po czym dodajemy na tę od czosnku mięsko, na drugą boczek z kiełbasą - smażymy zawartość obu nie dopuszczając do przesmażenia cebuli!


Właściwie dodać po usmażeniu parę jaj i ..... stop to nie o tym ;(


Teraz niech to stygnie, przecież nie chcemy sobie poparzyć rąk mieszając ciasto?
Ziemniaki obieramy i myjemy nie przejmując się tym że co chwila któryś na nas "zerka" oczkiem!


Następnie jak kto uważa, (ja lubię tradycyjnie tarką) trzemy ziemniaki.


Widać jakie przy tym zostawiam resztki ;-)))


A tu dowód, po pracy palce całe i nie krwawią tylko skóra po moczeniu w krochmalu taka pomarszczona!


Rozdzieliłem na blachę i blaszkę, żeby zrobić w dwu smakach!

Ziemniaki odsączamy z nadmiaru płynu ale nie za bardzo, do masy ziemniaczanej wlewamy zawartość obu patelni razem z tłuszczem (o diecie pomyślicie po zjedzeniu) dodajemy jajka, przyprawy do smaku, to zależy od Was jakie i w jakich proporcjach (stąd dwie blachy) jeżeli uznacie że wyrobiona masa jest za mało spójna dodajcie 1 lub dwie łyżki mąki ziemniaczanej!!!


Obie blachy smarujemy tłuszczem, ja nie wiedzieć czemu poprószyłem jeszcze bułką tartą, ale wystarczy tłuszcz! Po czym wkładamy gotową ale jeszcze surową babę.


Tu widać gotowe przed wysyłką do piekarnika!


Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni babę obkładamy z wierzchu plastrami boczku, pieczemy około 1,5 - 2 godziny (zależy od masy ciasta) zaglądając czy wierzch nie robi się za ciemny , gdyby tak było zakrywamy wierzch folią aluminiową (uwaga na poparzenia) i pieczemy dalej! Folię ściągamy przed podaniem na stół, dając jej czas na "odpoczynek" tak około 10 - 15 minut!


Jak widać, skórka jest ciemna ale nie spalona, za to chrupiąca i smaczna!


Tu rozkrojona zbyt wcześnie, ale nie mogłem się oprzeć żeby nie zjeść choć kawałeczka!!!

I tutaj moja rada, robiłem to pierwszy raz w życiu i teraz wiem że:
Mąki ziemniaczanej dodajemy łyżka lub dwie i basta!
Nie prószymy po wierzchu żadną mąką, przygotowujemy sobie wszystko a dopiero na ostatku trzemy ziemniaki i przystępujemy do dalszych czynności!
I nie odlewamy nadmiernie krochmalu który wypłynął z tartych ziemniaczków!

To tyle na temat baby ziemniaczanej mimo moich błędów smakowała nieźle, natomiast nie nadawała się do odsmażania na chrupko z wierzchu! Tylko do podduszania w sosie cebulowym z żeberek, pychota!!!

A.... byłbym zapomniał, - SMACZNEGO!

wtorek, marca 07, 2017

Muzeum Wojska Polskiego 2

Zapraszam na ciąg dalszy, druga część kończy wystawę plenerową! Dalsze zwiedzanie będzie w budynku, zatem do dzieła.... czy działa? Jak kto woli:



































Jesteśmy przed drzwiami Muzeum WP, co na wolnym powietrzu za nami, do wnętrza zapraszam za kilka dni! ;-)

piątek, lutego 24, 2017

Zapomniałem o Muzeum Wojska Polskiego ;-(

W tym swoistym bałaganie zeszłorocznym zapomniałem zupełnie o Muzeum Wojska Polskiego! Jak mawiają starożytni Indianie, "Lepiej późno niż wcale". Zapraszam na spotkanie z historią, jak wiadomo nie mogę dać wszystkiego na raz, dzisiaj pierwsza odsłona w której zaprezentuje wystawę przed budynkiem Muzeum WP! Proszę za mną:


Zaczynamy wędrówkę od ronda gen. Charles'a de Gaulle'a, idąc w stronę Wisły! Za plecami zostawiając śródmieście.


Tu po prawej stronie za drzewami zaczyna się teren Muzeum. Ja milczę, teraz oczy pracują ;-)



































Myślę że wystarczy, żeby nie znudzić widza, przypominam klikamy na obrazek, będzie duży co przekłada się na walory wizualne! Na kolejne części zapraszam wkrótce ;-)