Szukaj na tym blogu

niedziela, października 22, 2017

W domu!

Pojechaliśmy na Podlasie a tu, jakieś 65% trasy w przebudowie, jak zwykle nie pchałem się na Łomżę tylko na Zambrów, niestety mimo nawigacji nie udało mi się skręcić na Goniądz...  nie było oznakowanego zjazdu z trasy bo.... przebudowa, całkowicie spaprane tablice kierujące (tak małe litery że to chyba maksymalnie dla rowerzystów) Takim to sposobem dotarliśmy prawie do Białegostoku a właściwie do Choroszczy.... potem już spoko, Knyszyn, Mońki itd!  Po zaopatrzeniu Teściowej w niezbędny sprzęt, leki itp, po rozmowach nocnych Polaków przyszedł czas pożegnań. Z powrotem zdecydowałem się pojechać na Dobarz tzw. "Łosiostradą" Za Unijne ojro zrobiono kawał pięknej drogi, krajobrazowo bomba, wspaniałe lasy, aleja leszczynowa (po obu stronach) jakieś 3 km. ogromne kilkuset hektarów pola trzciny, całość ok 50 kilometrów drogi z daleka od ludzi i tłoku! Niestety tym razem nawigacja przeczołgała nas nieźle po wioskach, nim dotarliśmy do przebudowywanej drogi Białystok - Zambrów!!! Nie dziwię się że nie było zjazdu na Goniądz!
Nastrój typowy jesienny, do tego jazda jednym pasem,(średnia ok. 70km/h) i tak dobrze że w sobotę nie pracowali drogowcy, deszcz, buro, ponuro i kawał do domu!!!

Grunt że cało i zdrowo po drodze minęliśmy "świeży" wypadek, po ilości karetek (3 szt) które jechały na sygnale, wiadomo ilu było poszkodowanych, (mamy nadzieję że nie było ofiar) jeden samochód skosem w rowie, drugi na poboczu z nieźle pokiereszowanym przodem! Tak wygląda pośpiech i nieuwaga!
Wszyscy jakoś zwolnili....

czwartek, października 19, 2017

Spacery.

Zdecydowałem się na spacerek i wizytę na Gruzińskiej, znaczy odwrotnie najpierw wizyta! Trafiłem po pierwsze na grill, a po drugie na Nikolę wygląda wspaniale, widać efekty pobytu, jest drugi tydzień po wypisie! Jola była i co dziwne kupę naszych, a mnie się wydawało że nie poznam już nikogo, niespodzianka bo co chwilę znajomy ;-) Dotarło wtedy do mnie że przecież oni poprzychodzili pod koniec mojej terapii! Pogoda dopisała, ludzie jeszcze (pełne obłożenie jest) bardziej, cel osiągnięty czyli pogadałem porządnie z Agatą... pomogło!

Po spotkaniu żeby nie zmarnować dnia, podreptałem prosto do Skaryszewskiego, fantastycznie, kolorowo, wspominkowo ech, dlatego nastąpiła znaczna poprawa nastroju. Trochę to odległy teren jak dla mnie na spacery ale warto, oj warto!

Dzisiaj zadzwonił do mnie Adiunkt ze szpitala Bródnowskiego, ustaliłem z nim termin (ja już wcześniej wiedziałem) zabiegu na 26 października godzina 10. Dzisiaj mamy 19 czwartek, to gdybym czekał na zrobienie wszystkich badań i wyników tak jak było mówione aż zostanę powiadomiony to ile dni by mi zostało na wykonanie??? A przecież na moje wcześniejsze pytanie czy będę miał wystarczająco czasu od powiadomienia do zabiegu, powiedziano mi że spokojnie od miesiąca do nawet trzech? Ja już nie wiem gdzie w jakim kraju żyję, komu mogę zaufać? Chyba samemu sobie? Oj tego też nie można być pewnym!


Trzecie to paraliżująca wiadomość z Podlasia... Teściowa miała wypadek, złamana noga na odcinku kolana, leży w "Gigancie" (Białystok) prawie w nocy miałem jechać, gdyby nie wypite piwo... w nocy telefon jest w domu, to nie kolano tylko piszczel i chyba dwa żebra! Uff, ulga jadę w piątek!
Mnie nudzić się nie kazano, ba ja nie pamiętam kiedy się nudziłem.... no nie pamiętam, ale to chyba dobrze?



środa, października 18, 2017

Pogoda.

Pogoda sprawiła nam niespodziankę, jest w miarę ciepło i do tego słonecznie a ja, jak ten "inny" samopoczucie takie sobie, dziwne, senność jak diabli, o co tu chodzi? Wczoraj byłem na EKG wysiłkowym, facet chyba chciał mnie wykończyć, po zmianie biegu po raz piąty, uznałem że dość tego, mój wykres przypominał klatki filmowe. Takie prostokąciki były, bieżnia pochylona ze 35 stopni, ja biegnę bo tak taśma zasuwała, zostałem skarcony - "Proszę maszerować bo wykres Panu nie wyjdzie". Pomaszerowałem więc w tempie "za dwie minuty odchodzi Autobus" niestety moje biodro z lewej strony powiedziało stanowcze nie!!! Do dziś mnie naparza, w związku z tym rodzi się pytanie - To kiedy ON to zamierzał zakończyć??? Przynajmniej plusem był wynik że jest OK'
 Dzisiaj może się przełamię i wpadnę na Gruzińską? Sam jeszcze nie wiem a może porządki, bo mole spożywcze zaczynają szaleć? Pomyślę....

poniedziałek, października 09, 2017

Nie wiem czy to dobry pomysł!

Nie wiem czy to dobry pomysł zaczynać notkę w poniedziałek? Ale jak pomyślałem tak zrobię, czyli napiszę. Zeszły tydzień za sprawą "pięknej" pogody nie pozwolił mi na wykonanie założonego harmonogramu spraw, zadań, czy jak to nazwać. Mimo sporej dawki, a tam - nie chce mi się, czy też tumiwisizmu, coś tam wykonałem! Nie pochwaliłem się tym że pewnego poranka kiedy akurat z pokoju przemieściłem się do kuchni (kuchenki) usłyszałem nader dziwne odgłosy, najpierw głuche stuknięcie, po nim całkiem zdrowe łup i za chwilę łomot z biciem szkła w tle!!! Matko ptak zbił mi szybę w drzwiach balkonowych? Złodziej? Myślałem wskakując do pokoju... patrzę a tam na podłodze w miejscu bliskim gdzie zwykle siedzę leży wygięty zegar o średnicy 35 cm. Rozbite szkło na sporej powierzchni, wtedy pomyślałem że dobre jest to, że mnie tu nie było, po drugie wpadło mi do głowy że to był znak, zbite szkło to szczęście, zegar to czas, czyli że stary zły czas odchodzi ze starym zegarem a szczęście będzie mierzone według nowego czasu (zegara) !!!

W nagrodę (za niewykonanie planu???) w niedziele wybrałem się na Wieś Mac-a, kupiłem jak widać Big Mac-a! Kupon sprawił że za dwa zestawy zapłaciłem 20 zł. Ostatniego jadłem... jakoś nie pamiętam nawet kiedy, muszę przyznać smaczny mimo że zimny był!
Jeżeli jeszcze pogoda sprawi że samopoczucie wejdzie w stan radości bytu, please, please ! Ten tydzień powinien być efektywniejszy, no nie?

piątek, września 29, 2017

Byle nie myśleć!

Wczoraj dostałem "weny" i wigoru dlatego wykorzystując sytuację ruszyłem do boju! Porobiłem porządki w kuchni, u siebie na biurku oraz w okolicach, odkurzyłem mieszkanie, zmyłem podłogi, przejrzałem kwiatostan wraz z myciem podstawek i doniczek (11 storczyków + Wojtuś) wymyłem wszystkie okna i parapety, na koniec zjadłem zupę krem z dyni (stała w lodówce 2 tyg.) Całkiem smaczna była! Zdążyłem jeszcze pograć w  Battlefield Bad Company 2. Jestem z siebie zadowolony bo widzę że "mój" Zbyszek wraca, oby tak dalej, bo takiego Zbyszka jak do tej pory nie lubię!

czwartek, września 21, 2017

G....no prawda! Nie za 5 dni!

Dzisiaj był telefon, zabieg przełożony na 26 października z powodu awarii urządzenia którym miałem być operowany!!!
Teraz rozumiem tego kurczaka który zbił skorupkę i wyjrzał na ten świat!!! TEGO SIĘ NA TRZEŹWO NIE OGARNIE!!!
Niezła kołomyja, jadę jutro na spotkanie z Panią Anestezjolog, (byłem umówiony) dostarczę resztę papierów i dowiem się (mam nadzieję) czy nie będę zmuszony za miesiąc biegać za nowymi wynikami? Jedno mogę powiedzieć: Rozrywki i emocji mam dostatek, hej!
A może herbatkę wypić?

P.S. Byłem u Pana Anestezjologa, odebrałem resztę wyników i zostałem zakwalifikowany do zabiegu pod narkozą!

środa, września 20, 2017

Jeszcze 6 dni!

Praktycznie prawie wszystko załatwione, zrobiona krew, mocz, krew na grupę, RTG, EKG, była wstępna rozmowa z Panią Anestezjolog. Zostało jutro wziąć zaświadczenie od pediatry, w moim przypadku onkologa - to jest moja Pani doktor pierwszego (byle nie ostatniego) kontaktu. W piątek odebrać wyniki z EKG w celu okazania Pani Anestezjolog, jedynie RTG nie wiem komu jest potrzebne?! Dodatkowo miałem do wglądu niedawno robione - echo serca oraz wyniki (opis) z Holdera!!! Rezonans mózgu, wyniki z spirometrii (120% normy w stosunku do wieku) pojemność płuc 6 litrów!!! Oraz wyniki badań krwi i moczu (dokładne) z przed półtora miesiąca! Ufff, dół pidżamy kupiony, górę się dokupi! I we wtorek (?) na SOR. Pogoda jest przeokropna jestem na to wrażliwy, a tu niż na niżu jedzie i niżem pogania za oknem ciemno i deszczowo, ja w stresie staram się nie myśleć o tym co mnie czeka... ale jak nie myśleć?  O matko....
Jedyne co mogę zrobić to nie oszaleć, a opatrzność zrobi resztę!